Pamiętacie jeszcze pytanie sprzed tygodnia? Jeżeli nie to przypominam (KLIK).

Z potrzebami wiąże się całe nasze życie. Znam osoby, które nigdy sobie tego pytania nie zadały, a może jesteś osobą, która tydzień temu zadała je sobie pierwszy raz? Dlaczego? Powodów może być tysiące.

Za każdym razem, gdy rozmyślam nad przyczynami braku niektórych działań w naszym życiu, pierwszą stawianą przeze mnie hipotezą jest po prostu niewiedza. I nie zrozumcie mnie źle, brak wiedzy nie jest niczym złym. Ba! Myślę, że jest to jedna z bardziej pozytywnych i pożądanych do potwierdzenia hipotez, ponieważ edukacja jest moim zdaniem jednym z najprostszych (i najmilszych) sposobów wpływających na poprawę naszego życia.

ZADANIE SOBIE PYTANIA TO JEDNO, ODNALEZIENIE SWOICH POTRZEB TO DRUGIE

Problem wydaje mi się istotny, ponieważ od dłuższego czasu bardzo intensywnie myślę nad swoimi potrzebami. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie pojawiający się co jakiś czas dysonans poznawczy! Po szczerej analizie doszłam do wniosku, że to co mi się podoba wcale nie jest jednoznaczne z moją potrzebą! Wiecie co? Wpadłam w pułapkę. Co sprawia, że nie jestem przekonana do swoich potrzeb? Dziś postanowiłam wyróżnić 3 obszary wpływające na moje życie.

 

NORMATYWNOŚĆ

To niebezpieczne zjawisko, nad którym pracuję od ponad roku. Opuszczenie swojej normatywności (czyli swojej wizji świata i własnych doświadczeń) w ocenianiu innych jest naprawdę trudne! Szczególnie dla nas – kobiet, w momencie, gdy tak bardzo lubimy robić sobie wycieczki interpersonalne (jakiś czas temu pewien bardzo mądry człowiek nazwał tak omawianie wszystkiego i wszystkich przez kobiety).

Zauważyłam też zależność – im bardziej jestem zadowolona ze swojego życia tym łatwiej jest mi ją opuszczać w kontaktach z innymi! (ale to chyba klasyk).

Zaczęłam wpis od odpuszczania normatywności w kontekście potrzeb, ponieważ sądzę, że jeżeli chcę od kogoś tego wymagać to powinnam zacząć od siebie. Ale przechodząc do sedna – chowając do kieszeni swoją normatywność i oczekiwania wobec innych wiem, że (nawet jak ktoś czegoś ode mnie oczekuję) to niczego nie muszę. Przykłady najpopularniejszych normatywności? Na przykład: miłość ->ślub ->wspólne mieszkanie -> zakładanie rodziny. Tok nauczania: gimnazjum ->liceum/ technikum ->studia. Sama konieczność założenia rodziny czy konieczność ukończenia studiów. Powinność wychodzenia do sklepu bez makijażu czy ułożonej fryzury. Konieczność przygotowywania obiadu każdego dnia. 
Pamiętajcie, jeżeli coś nie narusza prawa lub waszego ludzkiego/ obywatelskiego obowiązku to po prostu…nim nie jest! Jeżeli czujesz, że nie potrzebujesz się stroić wychodząc na zakupy to po prostu tego nie rób. 

INSTAGRAM

Pisząc wcześniej o dysonansie poznawczym, największy obserwuję właśnie tutaj. I żeby było jasne – sama idea, aplikacja, wstawianie zdjęć – jest super. Zazwyczaj zdjęcia na Instagramie to po prostu złudzenie.  Uwielbiam oglądać piękne zdjęcia pięknych ludzi, problem było jednak to, że niektóre zdjęcia często uruchamiały we mnie nieprawdziwe potrzeby – a może nie nieprawdziwe a niewystępujące w naturze. No chyba, że któraś z Was zanim nałoży krem na twarz rozsypuje na stole koraliki, kładzie obok świeży bukiet kwiatów i dopiero wtedy przystępuje do właściwej czynności? W kontekście Instagrama bardzo ważne było dla mnie odnalezienie świadomości podczas oglądania zdjęć, cały czas ciesząc nimi oko. 

 

POJĘCIE LUKSUSU

Może będzie to najbardziej trywialna rzecz jaką kiedykolwiek tutaj napisałam, ale naprawdę uważam, że można żyć luksusowo bez konieczności wydawania dużych pieniędzy. Oczywiście czuję potrzebę sprostowania czegoś – pieniądze są dla mnie bardzo ważne i nie uważam, że nie dają szczęścia. Mam na myśli to, że wszystko zależy od potrzeb.

Moje pojęcie luksusu zmieniło się wraz z moimi doświadczeniami tak więc nie mówię, że mi się nie odmieni (i ma prawo każdemu z Was). Luksus kojarzy się z wysoką ceną czy trudnością w dostępności i wiecie co? O ile kryterium wysokiej ceny moje pojęcie luksusu spełnia połowicznie, tak dostępność moich dóbr w pełni się w to pojęcie wpisuje. Gdy zrozumiałam czego potrzebuję okazało się, że pławie się w luksusie!

1. Nieposiadanie samochodu – wierzcie mi lub nie, ale od czasu pojawienia się Gravesa (tak naprawdę już go nie mam, ale pozostawiam go w moim życiu jako punkt zwrotny), doceniłam możliwość chodzenia. Wszędzie gdzie mogę – idę pieszo a podczas tych spacerów mogę słuchać muzyki/ podcastów czy innych wykładów. Chyba kiedyś już wspominałam, że uwielbiam architekturę w Sopocie? Naprawdę, te budynki wprowadzają mnie w stan zadumy. Na ten moment,  na wypełnianie wszystkich swoich obowiązków w mieście, w którym aktualnie studiuję pozwalają mi komunikacja miejska oraz nogi.   Z drugiej zaś strony wiem, że posiadanie auta mnie nie ominie, ponieważ przychodzi taki moment, gdy po prostu nie można bez niego żyć.  Tak więc moim luksusem numer jeden jest NIEposiadanie samochodu.

2. Korzystanie z pociągów –  oczywiście w związku z nieposiadaniem samochodu moje długodystansowe podróże wiążą się z przemieszczaniem się pociągami. To kolejny punkt mojego luksusowego życia. Podróżowanie pociągami z wcześniejszą rezerwacją miejsca (oraz biletem studenckim), bardzo mnie uspokaja. Zazwyczaj ten czas przeznaczam na czytanie książek, uczenie się lub pisanie wpisów na bloga. Wiem, że dla wielu  osób bardzo trudne jest wygenerowanie  kilku godzin nic nie robienia – dlatego uważam, że moje podróże pociągami są naprawdę luksusowe.

3. Przebywanie w lesie – obcowanie z naturą jest jednym z ważniejszych punktów w moim życiu. Nie wiem na ile wiarygodnie to brzmi, ale od zawsze wolałam spędzić wakacje właśnie w nim niż na plaży w ciepłych krajach. To również moment, kiedy wkradała się do mojego życia czyjaś normatywność i zastanawiałam się czy na pewno wszystko ze mną w porządku? Moim luksusem jest więc mieszkanie w regionie, w którym lasy są na wyciągnięcie ręki. I choć trudno pisać o nich po sierpniowej nawałnicy, muszę przyznać, że po tym wydarzeniu czuję się z nimi jeszcze bardziej związana. Pamiętam zajęcia, na których mieliśmy na kartce narysować swój wymarzony dom. Ja narysowałam domek z bali a moja koleżanka z ławki dom na Bali 🙂 

4. Zdobywanie żywności – w moim mniemaniu,  luksusem jest posiadanie kawałka ziemi na tym świecie, która jest w stanie wydać dobre jakościowo pożywienie. Dobrej jakości jedzenie jest chyba najbardziej luksusowym dobrem naszych czasów. Niestety na ten moment mogę jedynie komuś zazdrościć. 

5. Dbanie o ziemię i przyszłe pokolenia – luksusem jest dla mnie spacerowanie po czystym świecie, nie po korytarzach najdroższych hoteli świata. Chcę dbać o ziemię, ponieważ zależy mi również na tych najmłodszych, którym ją pozostawię. Pamiętam, że jeszcze kilka lat temu nie mogłam uwierzyć w to, że ktoś na tym świecie musi używać maski chodząc po ulicy, dziś zastanawiam się gdzie taką kupić. Oddychanie północnym powietrzem to naprawdę luksus.  Dbanie o naturę jest dla mnie priorytetową sprawą w całym tym zagubionym świecie konsumpcjonizmu. Muszę wrzucić tutaj trochę swojej normatywności – jeżeli kiedykolwiek zdziwiły Cię anomalia pogodowe czy przesuwające się pory roku – wiedz, że zmiana zaczyna się w Twoim domu, a największa- na talerzu (moim też).

6. Odnalezienie równowagi – jest to według mnie najbardziej luksusowa umiejętność, której ja cały czas się uczę. Wszystkie wymagania, które sobie stawiam muszą być zgodne ze mną. 

7. Zdrowie – jak możecie zauważyć, wszystko o czym dzisiaj piszę sprowadza się do zdrowia. Moim marzeniem jest, aby każdy człowiek na świecie je docenił, jednocześnie wiem, że jest to niemożliwe. Jedyną rzeczą, którą mogę robić jest dawanie przykładu.

Bardzo chętnie poczytam o Twoim pojęciu luksusu, które absolutnie nie musi być pojęciem podobnym do mojego. Chcę jednak pokazać,  że samo zastanawianie się i myślenie na temat własnych potrzeb może spowodować, że tak naprawdę zmienisz do nich stosunek i może okazać się, że masz wszystko czego potrzebujesz!

Udanej niedzieli!

Julita