46. Czy warto iść na studia?

Inspiracją do dzisiejszego wpisu jest najzwyczajniej w świecie odbywająca się w tym miesiącu matura a motywacją – moje uczucie szczęścia po jej zdaniu i dalsza wielka niewiadoma (która na piątym roku studiów wciąż trwa).

Wpis dedykuję wszystkim, którzy przystąpili do egzaminów maturalnych i…nie wiedzą co dalej.

Gdyby ktoś zapytał psychologa o… w sumie o cokolwiek, odpowiedziałby, że to zależy. Tak więc mogę pisać tylko o swoich doświadczeniach, ponieważ to „zależy” znam bardzo dobrze.

 

Pamiętam, że po pierwszych miesiącach studiowania nie mogłam uwierzyć w przeskok jaki dzielił naukę w liceum a na uniwersytecie. A może wcale nie chodziło o liceum a cały obowiązkowy system nauczania? Nie mogłam uwierzyć, że mogę się swobodnie wypowiadać i ,że w ogóle ktoś pyta mnie o zdanie. Oczywiście po kilkunastu latach bycia wytworem (mam na myśli realizowanie czyjegoś planu), odezwanie się bez zająknięcia nie było łatwe, później było już lepiej.

Tak naprawdę dokładnie nie wiedziałam czego chcę. Pamiętam, że w podstawówce wolałam część dotyczącą języka polskiego, w gimnazjum bardzo lubiłam biologię i miałam wymagającego nauczyciela od geografii. To właśnie ten nauczyciel spowodował, że wybrałam profil geograficzny w liceum. Od gimnazjum do końca szkoły średniej uczyłam się języka niemieckiego, ale taki prawdziwy pamiętam tylko z pierwszej klasy zaraz po podstawówce, ponieważ mojej grupie zmieniano nauczycieli średnio co pół roku (szkolnego). Takim sposobem maturę zdawałam z języka angielskiego, ponieważ po kilku latach nauki – niemieckiego nie umiałam. W liceum biologia też była super, ale nauczycielka mojej koleżanki była bardziej wymagająca. Podobnie z matematyką. Język polski był najbardziej rzetelnym przedmiotem w moim liceum i do dziś podziwiam moją nauczycielkę. Mam jednak znajomych, którzy nie mogli go doświadczać na równie wysokim poziomie.

To nie jest wpis o narzekaniu na nauczycieli. Nie chcę podważać niczyjej pracy, nie o to mi chodzi. To jest wpis o przypadku, zależności, szczęściu właśnie w związku z wyborem drogi kształcenia.       

To naprawdę normalne jeżeli nie wiesz czego chcesz. Droga obowiązkowego kształcenia, pomimo jednego planu dla wszystkich, dla każdego będzie inna ze względu na główny nośnik tego planu jakim jest człowiek!

Przypomnijmy sobie. Mamy 3 / 4 lata jak idziemy do przedszkola (ja miałam dwa, także zaliczyłam przymusowego „kibla” już na tym etapie), później szkoła podstawowa,  za moich czasów (zawsze chciałam użyć tego stwierdzenia uzasadniając twardym dowodem!) gimnazjum, liceum… i studia? Ile mamy lat, gdy ciąg wydarzeń nakazuje nam wybierać? 19, 20?               

Okazuje się, że w tak młodym wieku często podejmujemy decyzję o kształceniu się w kierunku, którym mamy podążać najbliższe (często bardzo długie) lata. Halo! Raptem dwa lata wcześniej pozwolono nam pić alkohol! Mało tego, okazuje się, że w dorosłym życiu często aby wypowiedzieć się na jakiś temat musisz być specjalistą (właśnie po studiach). I co zrobić, gdy w wieku 20 lat interesował mnie język polski, a zaledwie 3 lata później życie (bez realizowania czyjegoś planu) pokazało mi, że jednak wolę zostać farmaceutą? A co zrobić, gdy masz 50 lat, jesteś tym farmaceutą,  a przez ostatnie 30 zgłębiałeś wiedzę na temat kosmosu i masz coś ciekawego do powiedzenia? 

Jakiś czas temu ten właśnie temat został poruszony na zajęciach. Mogę podzielić się tym co tam usłyszałam. Prowadzący powiedział (człowiek z bardzo bogatym wykształceniem), że gdyby mógł to przed zdecydowaniem się na studia – po prostu by jakiś czas pożył/ podróżował, sprawdził jakie jest życie bez obowiązku ciągłej nauki. Czasami warto spojrzeć z innej perspektywy niż tej najbardziej popularnej.

Naprawdę nic złego się nie wydarzy, jeżeli od razu po liceum nie zdecydujesz się na studia.

Okej, muszę przyznać, że nie jestem dobra w utrzymywaniu napięcia, dlatego też jeżeli ktoś myślał, że potrafię odpowiedzieć na pytanie z tytułu to…niestety.

Więc o co mi właściwie chodzi?

 

O to, że na to pytnie jesteście sobie w stanie odpowiedzieć tylko wy sami, oraz o to, że każda podjęta decyzja będzie dobra, ponieważ całe życie przed Wami!

 

 Ja mam to szczęście, że poszłam na studia, za które jestem bardzo wdzięczna (choć jedną nogą byłam już na geografii). Jestem na 5 roku psychologii i postanowiłam wypisać to co przychodzi mi na myśl w związku ze studiowaniem.

 

– nigdy nie sądziłam, że to napiszę/powiem/poczuję, ale w związku ze studiowaniem jestem bardzo wdzięczna za możliwość obcowania ze statystyką i badaniami naukowymi. Myślę, że w tych bardzo „naukowych” i „udowodnionych” czasach jest to podstawowa wiedza, aby się po prostu nie pogubić. Podejrzewam, że gdybym nie ten obowiązkowy przedmiot na studiach – nigdy bym się sama nad nim nie pochyliła.

Poznanie siebie w warunkach nieobowiązkowej nauki. Mam tu również na myśli fakt wzięcia odpowiedzialności za interes uczenia się. Ale…jeżeli jesteście po liceum to zapewne zetknęliście się z tym stwierdzeniem 😉

Poznanie niesamowicie inspirujących ludzi. Mam na myśli zarówno teoretyków jak i praktyków. Mam to szczęście, że na moim uniwersytecie wykładają profesorowie działający  na arenie międzynarodowej, to naprawdę zaszczyt móc słuchać takich osób.

Dostęp do biblioteki. Chciałam jeszcze dodać, że ze specjalistyczną literaturą (jeżeli chodzi o testy psychologiczne, tak), ale książki są zazwyczaj do nabycia bez najmniejszego problemu poza biblioteką. Gdyby nie studia – prawdopodobnie nigdy nie dotarłabym do takiej ilości literatury, ponieważ nie miałabym o niej pojęcia.

 

 Są też ciemne strony, które kojarzą mi się ze studiami (dziennymi):

Bycie na utrzymaniu rodziców przez 5 lat, (oczywiście znam osoby, które utrzymują się same, ale piszę o moim doświadczeniu). Pomimo tego, że przez całe studia sobie dorabiałam – nie były to odczuwalne przypływy gotówki. Przez okres studiów obserwowałam osoby, które po liceum nie zdecydowały się na dalsze kształcenie i mają bardzo dobrą pracę, gdzie bardzo dobrze zarabiają.

Poczucie straty czasu w niektórych momentach, na przykład kiedy plan zajęć oferuje kilka dni wolnych pod rząd. Szczerze mówiąc uważam, że moje studiowanie dzienne nie potrzebowało aż  5 lat, choć niektórzy tłumaczą to koniecznością oswojenia się z tematem. Oczywiście pewnie są osoby, które tego potrzebowały.

Studiowanie nie zawsze wiążą się ze zdobyciem wiedzy. Sam fakt studiowania czegoś nie gwarantuje tego, że osoby wypuczane z uniwersytetów stają się ekspertami . I umówmy się – obrona pracy magisterskiej też tego nie gwarantuje.

Niepewność zdobycia pracy do ostatniej chwili. Nie zrozumcie mnie źle, o swoją pracę się nie boję, ale bez dwóch zdań, w tych czasach studia nie gwarantują pracy i dobrobytu do końca życia. Choć widzę, że pokolenie moich rodziców wciąż chce w to wierzyć (z najlepszymi intencjami).

Mam wrażenie, że przedstawiłam studiowanie w trochę ciemnym świetle. I pomimo tego, że w ogóle nie żałuję swojego wyboru – chyba tak to właśnie postrzegam. Może miałam na myśli dramaturgię, która odbywa się kilka miesięcy po maturze? Nie wiem.

To, że wybrałam takie studia a nie inne nie oznacza, ze za 10 lat nie będę interesowała się czymś innym. Moje zainteresowania zmieniły się na 3 roku studiów w wyniku choroby (a może po prostu je odkryłam), dlatego też poświęciłam im wiele czasu i planuję ten temat również przestudiować.

Chcę przez to powiedzieć, że nigdy nie dowiecie się czy warto iść na studia nie będąc na nich, podobnie jak nie dowiecie się, czy lepiej było nie iść na studia i robić teraz coś innego. 

Czuję, że na sam koniec powinnam jeszcze raz przypomnieć, że odnoszę się do osób, które nie wiedzą. Mam wielu znajomych, którzy od dziecka wiedzieli co chcą robić i konsekwentnie (czasami podchodząc do matury kilka razy) dążyli do celu.  Od zawsze byłam pod wrażeniem tej konsekwencji, dlatego też jeżeli czujesz, że to właśnie Ty – podziel się swoją historią!

Oczywiście, jeżeli czujesz, że masz w tej sprawie coś ważnego do dodania (a może masz zupełnie inne zdanie), również zapraszam do podzielenia się!

Tymczasem uciekam, pamiętajcie o zdrowej głowie, 

Miłego wieczoru,

Julita!

← Previous post

Next post →

2 Comments

  1. Paulina

    Będąc na 5 roku studiów i w sumie kończąc je, dalej nie wiem co chcę zrobić ze swoim życiem. Szczerze, to tez będąc po maturze myślę, że dałabym sobie rok namysłu i kto wie, może byłabym gdzieś indziej.. 🙂 cóż, nie ma co żałować. Myślę, że warto było studiować, bo na każdym kierunku studiów dowiadujemy się różnych ciekawych rzeczy i kształtuje się nasza wiedza. No i wspomnienia są ekstra, czas studencki jest bardzo beztroski i cieszę się, że dostałam szansę od rodziców móc studiować dziennie. Zawsze można przecież nie pracować w zawodzie 😀 a i bardzo polecam studia podyplomowe!

Dodaj komentarz

WordPress spam zablokowany CleanTalk.
Przejdź do paska narzędzi