Cześć!

Długo zastanawiałam się jak rozpocząć dzisiejszy wpis…od ponownego tłumaczenia się ogromem obowiązków, od przeprosin (w sumie nie wiem za co miałabym przepraszać) a może po prostu…od sedna dzisiejszego wpisu? Chyba tak będzie najlepiej.

Wiem, że to już połowa lipca, ale muszę wspomnieć o fajnych rzeczach czerwca. Ponownie – z pobudek egoistycznych oraz dla zachowania jakiejkolwiek systematyczności. Żeby nie było – ostatecznie niczego sobie nie zarzucam ani też nie narzucam. Jak już kiedyś wspomniałam, pisanie czegokolwiek pod presją (bardzo często wytworzoną tylko i wyłącznie przez siebie) nie ma najmniejszego sensu, dlatego też… jestem dopiero teraz! I oto przedstawiam Wam fajne rzeczy czerwca!

 

1. ZJAZD RODZINNY

Bardzo chciałabym pokazać Wam jedno wspólne zdjęcie, ale myślę, że nie każdy chciałby być tutaj wystawiony. To był pierwszy zjazd rodzinny, w którym dane mi było uczestniczyć i muszę przyznać, że było super! Kiedyś ostatnio się widzieliśmy byłam jedną z najmłodszych, tym razem mogłam legalnie pić piwo i obserwować młodsze pokolenie. Zorganizowanie takiego wydarzenia (a przede wszystkim zgranie logistyczne) na pewno wymaga czasu, dlatego też jeżeli jesteś członkiem mojej rodziny to bardzo dziękuję za przybycie! Było ekstra!

 

2. BYŁAM LESS WASTE NA KONCERCIE

W czerwcu odbył się również Hip Hop festiwal w Gdyni! Poza dobrymi koncertami oraz ludźmi, z którymi się bawiłam muszę wspomnieć o moim plastikowym kubku, w którym wypiłam 4 piwa! Nie martwcie się o upojenie alkoholowe, piwo sprzedawane na koncercie miało dawać…chyba efekt placebo. Co do samego procesu proszenia o dolewkę – osoby mnie obsługujące miały chwilę zawieszenia, jednak obyło się bez większych komplikacji. Jeżeli miałabym wyróżnić najtrudniejszy moment całego przebiegu to było to trzymanie pustego kubka do momentu jego ponownego napełnienia, ponieważ inni po prostu je wyrzucali (często pod siebie) .

Ilość plastikowych kubków po koncercie mnie przeraziła! Były wszędzie, wysypywały się z każdej strony. Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia. O idei LESS/ZERO WASTE niezmiennie dowiaduję się od Kasi Wągrowskiej z bloga ogrniczamsie.com !

 

3. ABSOLUTORIUM

Czerwiec był wyjątkowy ponieważ w połowie tamtego miesiąca odbyło się moje absolutorium. Absolutorium to taka uroczystość, na którą można zaprosić kilku gości (w moim przypadku byli to moi rodzice – czyli sponsorzy moich studiów, oraz najmłodsza siostra), celem tej uroczystości jest oficjalne pożegnanie się ze studiami, przebranie się w togi, podziękowanie wykładowcom i wszystkim innym, którzy są dla nas ważni. Absolutorium nie jest jednoznaczne z otrzymaniem tytułu magistra – ale dziękuję za wszystkie wiadomości, które wtedy otrzymałam!

Nasz Uniwersytet drugi rok z rzędu zorganizował tę uroczystość w miejscu znajdującym się przy samej plaży w Sopocie. Było pięknie, muszę przyznać, że kocham SWPS!

 

4. ZJADŁAM DWIE TONY ARBUZA

Nie wiem czy tutaj muszę się rozwijać… ten owoc jadłam chyba codziennie. I do tej pory mogę go jeść. Jeżeli interesują Was unikatowe zdjęcia arbuza (czym postanawiam chwalić się światu co jakiś czas), to zapraszam na mój instagram: julitacysewska.pl 

 Ilość dobrego jedzenia, którą ostatnio zjadam skłoniła mnie do założenia zakładki „Food for life”, sprawdźcie, jeżeli macie ochotę !

5. SPEŁNIONE MARZENIE

W ostatnim dniu czerwca odbył się koncert, który tak naprawdę był moim marzeniem (a który początkowo chciałam zaniechać). Chyba już kiedyś wspominałam, ze wychowałam się na Backstreet Boys, 2Pacu i Beyonce? Chciałabym napisać coś więcej, ale myślę, że nie ma osoby, która by nie widziała choć skrawka video z tej trasy. To było niesamowite przeżycie. Długo przed koncertem jak i po zastanawiałam się w jaki sposób myśleć o tych artystach i wciąż nie mogę dojść do tego czy mój umysł jest w stanie pojąć tę logistykę, ciężką pracę i krzyk ludzi, który nie znika przez cały koncert.

Teraz jest lipiec – chyba najbardziej stresujący miesiąc tego roku, na pewno daje mi dużo do myślenia. Obiecuję, że napiszę o nim w terminie!

Tymczasem uciekam. Po krótkiej przerwie znowu widzę słońce za oknem. Ciekawej niedzieli!