Gdybym miała napisać o największych odkryciach, które wpłynęły na mój sposób myślenia/ przetwarzanie informacji/ życie w trakcie studiów,  w czołówce znajdowałby się obiektywizm.

 

Ilość stwierdzeń na temat obiektywnej prawdy, obiektywnego spojrzenia, obiektywnego myślenia przelewała się w moim życiu na prawo i lewo. I korzystałam sobie z tego stwierdzenia aby coś usprawiedliwić, z czymś się nie zgodzić, pewnie również chcąc coś zrozumieć. Na ten moment stwierdzam, że rozumienie obiektywizmu w ujęciu jego nieistnienia jest czymś w rodzaju wolności, wyzwolenia (nie, nie zagalopowałam się) oraz sądzę, że może uchronić nas przed wieloma stresującymi sytuacjami, hejtem, sugestiami, naciskami. Może pomóc w podejmowaniu decyzji i w długim rozmyślaniu na temat tego „co inni o nas pomyślą”.

 

Prawda obiektywna jest cudowna! Prawda obiektywna nie istnieje.

 

Posługując się tym terminem, rozumiałam go na swój sposób (ważne stwierdzenie) tak jak przedstawiono mi go kiedyś na lekcji języka polskiego. Subiektywizm jest wtedy, gdy coś wypływa „z nas”, z wewnątrz, naszego własnego spojrzenia. Obiektywizm natomiast to coś co ma jakąś strukturę w świecie zewnętrznym, jakaś prawda, którą ustalił świat.

(Nieistniejąca) dla mnie prawda obiektywna ma ogromną zaletę – może stworzyć z nas znawców, ekspertów i uwaga… lepiejwiedziejów jak powinno się postępować, ponieważ gdzieś kiedyś zostało to zatwierdzone (wrócę do wątku).

Pierwszy raz o nieistniejącym obiektywizmie usłyszałam na szkoleniu, które odbywałam poza studiami.  W trakcie dyskusji, na argument dotyczący obiektywizmu pewien niezwykle wartościowy człowiek powiedział po prostu: „Obiektywizm nie istnieje”. Jak to? Pomyślałam.  Dopiero później popukałam się w czoło i przypomniałam sobie o wszystkich procesach poznawczych, spostrzeganiu, myśleniu, emocjach, uczuciach, indywidualnych doświadczeniach, o całym „TO ZALEŻY” w psychologii.

Moje drugie spotkanie z nieistniejącym obiektywizmem miało miejsce na ostatnim semestrze studiów, podczas poznawania terapii koherencji. Wszystko również sprowadzało się do cenionego w psychologii indywidualnego przypadku oraz reszty, o której napisałam wyżej.

Obiektywizm posądzam trochę o konwersowanie z konformizmem, ponieważ każda norma społeczna, zasady postępowania w grupie mogą być z nim mylone.

Pomimo tego, że od dłuższego czasu staram się pamiętać o stwierdzeniu z tematu tego wpisu, co jakiś czas łapię się na narzucaniu (bo tak to trzeba nazwać) mojego sposobu przetwarzania/pojmowania świata innym (stronę internetową można wyłączyć lub po prostu jej nie odwiedzać). Tak, jest to po prostu trudne.

Halo, halo! Trudne? Przecież obiektywizm to odstąpienie od własnych opinii, uczuć, jest on wolny od przesądów i uprzedzeń…to jest dopiero trudne! W mojej ocenie – niemożliwe.  

Każdy posiada swoje własne filtry, przez które przetwarza rzeczywistość, w której się znajduje. Może to zależeć od setek czynników, takich jak: ukształtowania mózgu, modelowania,  wzorców z dzieciństwa, choroby somatycznej, choroby psychicznej, nastroju, emocji, humoru, doświadczeń sprzed godziny, traum, zainteresowań, pasji, miejsca pobytu, sytuacji finansowej, miejsca pracy, ludzi, z którymi się przebywa iiiii tak dalej.

Niemożliwe jest wykluczenie tego wszystkiego podczas wypowiadania się na temat prawdy obiektywnej.

Na północy Polski ktoś uznaje omamy ludzi chorych na schizofrenię, na południu nie (lub odwrotnie), czym jest więc prawda obiektywna? 

Ktoś mógłby spojrzeć swoim obiektywnym okiem na to, że nie przywitałam odpowiednio gości, ale czym jest ten obiektywizm? Może obrazem mamy, która przed przyjazdem gości spędzała godziny na sprzątaniu i gotowaniu? A może chęcią bycia perfekcyjną Panią domu? Może zamiłowaniem do pieczenia lub przebywanie w kółku gospodyń wiejskich, których obiektywizm zapewne ma się podobnie?

Piszę o tym dlatego, że sama dzielę się w jakiś sposób moją opinią w internecie i wiem o tym, że moja opinia jest tylko i wyłącznie moja. Wiem też, że opinia kogoś innego jest opinią kogoś innego. To żaden problem podważyć czyjeś słowa na 1200 sposobów, ponieważ po świecie chodzi dużo więcej ludzi skorelowanych z czynnikami, których nie jestem w stanie wypisać.

 

Wybierajmy w życiu to co lubimy, walczmy o to o co chcemy walczyć, dyskutujmy o czym chcemy dyskutować, podejmujmy decyzje, które chcemy podejmować  i pamiętajmy, że obiektywizm nie istnieje!

Żartuję, jeżeli twierdzisz, że istnieje – proszę bardzo! Teraz tak sobie myślę, że obiektywny może być ten, który leży przez jakiś czas w tubie, w całkowitej deprywacji sensorycznej, tylko jak z nim porozmawiać?